Kolejny rok, kolejne atakujące personel artykuły i po raz kolejny słyszymy, że to wynagrodzenia personelu medycznego “pożerają” budżety szpitali. Przynajmniej taką narrację powielają dyrektorzy szpitali powiatowych, sugerując, że to właśnie nasze rzekomo horrendalne pensje są przyczyną ich problemów finansowych. Tymczasem my ponownie musimy przypomnieć, że ten mit obaliliśmy rok temu.
3 marca Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracodawców Szpitali Powiatowych zorganizował protest pod Ministerstwem Zdrowia, domagając się zwiększenia finansowania swoich placówek. W związku z tym pojawiło się w sieci trochę artykułów.
Szczególnie zapadła nam w pamięć wypowiedź dyrektorki szpitala w Lubaniu, Anny Płotnickiej-Mieloch: “Podpisujemy te porozumienia, bo przede wszystkim dla nas priorytetem jest zapłacić personelowi. To jest to, co dziś tu wybrzmiewa: nasz budżet jest pochłaniany praktycznie przez wynagrodzenia”. Dodaje również, że koszty wynagrodzeń sięgają 85-90 procent budżetu.
Uprzejmie przypominamy: z danych, które zebraliśmy pośród 321 placówek, wynika, że szpitale przeznaczające ponad 80% całkowitego budżetu na wynagrodzenia personelu medycznego stanowiły zaledwie 2,18% wszystkich analizowanych placówek – dokładnie 7 szpitali na 321. Średnio natomiast wynagrodzenia medyków (niezależnie od formy zatrudnienia) stanowią 55% budżetu. Na wynagrodzenia lekarzy przeznaczane było 23% — lekarze etatowi 8% (włącznie z rezydentami), a lekarze kontraktowi 15%.
Być może więc przyczyn zadłużenia warto szukać gdzie indziej.