Limitowanie leczenia

Czy zgodzilibyście się pracować „po godzinach” za 40% swojej stawki?

W podobnym kierunku zmierzają proponowane zmiany w finansowaniu części świadczeń przez NFZ.

Po przekroczeniu określonego poziomu realizacji, placówki mają otrzymywać jedynie ok. 40% standardowej wyceny procedury. Formalnie świadczenia nadal pozostają „nielimitowane”, ale w praktyce powstaje próg, powyżej którego ich wykonywanie staje się dla szpitala ekonomicznie nieopłacalne. Propozycja MZ ma uderzyć przede wszystkim w wizyty specjalistyczne w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS).

Co to może oznaczać dla pacjentów?

• mniejszą możliwość do wykonywania świadczeń ponad kontrakt
• przesuwanie części badań i wizyt na kolejne okresy
• ryzyko wydłużenia kolejek

Dodatkowo warto pamiętać, że AOS często pomagał szpitalom bilansować działalność. Ograniczenie jego rentowności może przełożyć się nie tylko na liczbę świadczeń, ale też na ich zakres.

Podobne obawy zgłaszają organizacje pacjenckie. Fundacja Alivia wskazuje, że wprowadzenie 40% finansowania nadwykonań może w praktyce ograniczyć liczbę wykonywanych badań i wydłużyć czas oczekiwania na diagnostykę. Zwraca też uwagę, że doświadczenia z poprzednich lat są jednoznaczne — ograniczenia finansowe w diagnostyce przekładają się na dłuższe kolejki i późniejsze rozpoznania chorób, w tym nowotworów.

Całość dzieje się w systemie, w którym nakłady na ochronę zdrowia nadal liczone są według PKB sprzed dwóch lat, podczas gdy koszty (energia, leki, wynagrodzenia) rosną tu i teraz.

NFZ argumentuje, że zmiany są konieczne, by kontrolować rosnące koszty i zapewnia, że dostępność świadczeń nie powinna się pogorszyć. Nie przedstawiono jednak szczegółowych analiz pokazujących, jaki będzie realny wpływ tych decyzji na pacjentów.

W praktyce więc pytanie brzmi nie tylko „ile system zaoszczędzi?”, ale przede wszystkim — „kto za to zapłaci czasem oczekiwania i swoim zdrowiem?”.

Przewijanie do góry