Odpowiadamy Ministerstwu Zdrowia

Wczoraj, po naszym wpisie dotyczącym dyskryminujących zapisów w nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza, Ministerstwo Zdrowia opublikowało odpowiedź. Skoro Porozumienie Rezydentów zostało w niej wprost wskazane, czujemy się zobowiązani do odniesienia się do przedstawionych argumentów.

Od lat podkreślamy, że bezpieczeństwo pacjentów wymaga dobrze wyszkolonych specjalistów. Dobre szkolenie to jednak nie tylko odpowiednia liczba procedur i przepracowanych dyżurów. To również godne i bezpieczne warunki, które pozwalają lekarzowi zdobywać kompetencje bez konieczności rezygnowania z podstawowych praw związanych z własnym zdrowiem czy rodzicielstwem.

Nowelizacja odbiera dotychczasowe uprawnienie lekarzy z małymi dziećmi lub z ciężką chorobą pozwalające przez okres maksymalnie 2 lat zrezygnować z realizacji dyżurów całodobowych bez konieczności ich nadrabiania. To rozwiązanie funkcjonowało od lat i nie stanowiło zagrożenia dla jakości szkolenia.

Trudno bowiem poważnie twierdzić, że lekarz, który ukończył pełny program specjalizacji i zrealizował trzy z pięciu lat obowiązkowych dyżurów, jest istotnie gorzej przygotowany do samodzielnej pracy. Nowe przepisy nie służą podnoszeniu jakości kształcenia, a zdecydowanie dyskryminują tych, którzy korzystają z praw rodzicielskich lub zmagają się z problemami zdrowotnymi.

W praktyce oznacza to postawienie młodych lekarzy przed brutalnym wyborem: albo obecność przy dziecku w najważniejszych momentach jego życia, albo wielomiesięczne, a nierzadko wieloletnie opóźnienie uzyskania specjalizacji. Państwo, które deklaruje wsparcie dla rodzin, nie powinno tworzyć przepisów zmuszających rodziców do takich wyborów.

Ministerstwo nieustannie powołuje się na troskę o jakość szkolenia. Jednak analiza całej nowelizacji oraz kierunku proponowanych zmian prowadzi do zupełnie innych wniosków. Trudno oprzeć się wrażeniu, że rzeczywistym celem nie jest poprawa jakości kształcenia, lecz zabezpieczenie interesów szpitali poprzez utrzymanie taniej maksymalnie dyspozycyjnej i zależnej siły roboczej.

Proponowane przepisy mają sprawić, że rezydent będzie miał jeszcze mniejszą możliwość wpływu na swoje warunki szkolenia i pracy. Jego wybór miejsca szkoleniowego będzie ograniczony, nie będzie mógł go potem zmienić ani ograniczyć liczby dyżurów nawet z uzasadnionych powodów. To nie jest reforma jakościowa. To próba administracyjnego przywiązania młodych lekarzy do systemu, który od lat nie potrafi rozwiązać własnych problemów kadrowych. 

Przewijanie do góry