Często lekarz, który ma w tym samym czasie pod opieką inny oddział i jest w trakcie szkolenia specjalizacyjnego.
W sytuacjach braków kadrowych do dyżurów na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych kieruje się lekarzy w trakcie specjalizacji. Zwykle bez ich zgody, wbrew programowi szkolenia i bez nadzoru specjalisty. Czasem ci sami lekarze tego samego dnia zabezpieczają jeszcze swój oddział macierzysty. Za dodatkowy dyżur na SOR-ze? Ani grosza więcej, za to z pełną odpowiedzialnością za pacjentów w obu miejscach.
Nowelizacja ustawy o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych, która pogorszy sytuację kadrową na SOR-ach, sprawi, że taka praktyka stanie się jeszcze częstsza. Rezydent bez nadzoru, podejmujący decyzje w stanach zagrożenia życia, to ryzyko – dla niego i dla pacjenta.
Rezydent ma się szkolić pod okiem specjalisty. Nie ma być plastrem na dziury kadrowe, które ustawa sama pogłębi.