Wydłużone vacatio legis ustawy o świadczeniach

Ministerstwo Zdrowia nie „wsłuchało się w głos środowiska”, tylko zdało sobie sprawę z konsekwencji ustawy napisanej na kolanie i chce przerzucić je na drugą kadencję.

3 września w TVP Info minister Jolanta Sobierańska-Grenda komentowała prace nad nowelizacja ustawy o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych. Zapowiedziała, że ustawa będzie zawierać 12 miesięczne vacatio legis, ponieważ rzekomo wsłuchano się w głos środowiska. Trzeba powiedzieć jasno – gdyby ta ustawa była zwyczajnie dobra i zawierała skuteczne metody w walce z kominami płacowymi, to podobna decyzja nigdy by nie zapadła. Niezależnie od głosu lekarzy.

Tymczasem do projektu wpłynęło ponad pół tysiąca uwag nie tylko ze strony organizacji lekarskich, ale również od dyrektorów szpitali czy niezależnych ekspertów. Została szeroko skrytykowana ponieważ planowane rozwiązania będą prowadzić do utrudnienia dostępu do leczenia, jednocześnie nie rozwiązując podstawowej przyczyny kominów płacowych jaką jest wycena świadczeń. Przykładowo wymóg minimalnie 80 godzin zatrudnienia będzie prowadzić do likwidacji konsultacji specjalistycznych w niektórych szpitalach.

Nie powinno być to zaskoczeniem – w końcu naprawa 30 lat zaniedbań za pomoca projektu napisanego w tydzień nie mogła być skuteczna. Tylko co zrobić skoro okazuje się, że wielka i wspaniała reforma sprawi, że publiczna ochrona zdrowia w wielu obszarach ulegnie zawaleniu? Otóż kopnąć kamień dalej, zrzucić tę odpowiedzialność na przyszłą kadencję.

Problemem nie jest słuszna intencja likwidacji kominów płacowych czy zwalczanie innych patologii. Tylko fakt, że została napisana na szybko, bez oceny skutków regulacji, jako doraźna potrzeba wizerunkowa, a nie realna wola reformy.

Przewijanie do góry